niedziela, 4 listopada 2012

[253] "Hyperversum" Cecilia Randall


Autorka: Cecilia Randall
Seria: Hyperversum
Wydawnictwo: Esprit
Rok wydania: 2011
Stron: 752
Ocena:
10/10


"Hyperversum to akronim hyper universum - hiperwszechświata. Był to najlepszy dostępny na rynku produkt rozrywkowy, doceniony przez miliony graczy na całym świecie."


Myślę, że każdy kiedyś grał w jakąkolwiek grę, w której steruje się postacią. Kiedy chwyta się myszkę, palce układa na klawiaturze, wybiera wszelakie opcje, dostosuje wygląd, broń i rozpoczyna misję. I może nawet czasem następował moment, gdy gracz mówił - chciałbym być tą postacią. Mieliście kiedyś tak? Chcieliście choć przez chwilę wejść do gry?

Hyperversum to właśnie taka gra. Nakładasz wizjer 3D, wciągasz rękawiczki z optycznego włókna, podłączasz je do komputera i... uruchamiasz grę. Wybierasz swoją postać, scenariusz gry i... zatracasz się w tym świecie. Jesteś swoim awatarem. Za pomocą wyżej wymienionego sprzętu można biegać, skakać, wspinać się, słychać też dźwięki. Gracz nie odczuwa jednak dotyku, smaku, nie czuje zapachów. W każdej chwili można grę przerwać. No i są dodatkowe życia.

Ian, Daniel, Martin, Jodie, Donna i Carl. Sześcioro graczy, którzy wspólnie rozpoczęli grę w Hyperversum. Na scenariusz Ian wybrał rok 1214. Gra rozpoczyna się. Nie mija wiele czasu, gdy nagle ziemia się trzęsie, w grze i w rzeczywistości. Przez chwilę bohaterowie czują ból. A po chwili... czują zimno. Czują wodę, którą namokły ubrania w świecie gry. Czują piasek, na którym stoją, świeże powietrze, którym oddychają. Wygenerowany przez komputer las zmienia się we wrzosowisko, które naprawdę był w XIIIw. na tym terenie. Do przyjaciół dochodzi przerażająca prawda - nie grają już w Hyperversum. To prawdziwy XIIIw. i prawdziwe, jedno życie. I nie ma możliwości pauzy ani wyjścia z gry...

Przyszłość jest mglista, póki nie staje się teraźniejszością. Jedynie przeszłość jest pewna i znana.

Może to dziwne, ale raz już zaczęłam czytać tę książkę. Przeczytałam ledwie 150 stron, gdy coś innego wpadło mi do czytania, więc odłożyłam tę książkę. Nie miałam motywacji wrócić do tej cegły. Wreszcie przyszło natchnienie i sięgnęłam po nią ponownie. 300 stron minęło w mgnieniu oka. Po kolejnych dwóch dniach książka była już przeczytana.

"Hyperversum" opowiada głównie o Ianie i Danielu. Pozostali bohaterowie są bardziej drugoplanowi. Ian i Daniel, jako najstarsi, no i jako mężczyźni, muszą zapewnić bezpieczeństwo reszcie. Świat średniowiecza, jego zwyczaje, zachowania ludzi, język, czas wojny - wszystko to jest dużym niebezpieczeństwem dla przyjaciół. Już drugiego dnia trafiają do więzienia. Czy może być lepiej, a może już tylko gorzej? Jedno jest pewne - autorka nie ograniczała się w opisywaniu przygód. Nie żałowała stron na opisywanie zwyczajów, ludzi, wydarzeń, faktów historycznych. Wszystko opisywała dokładnie, ale nie na tyle, by zanudzić czytelnika. Sama nie przepadam za książkami historycznymi. Tymczasem "Hyperversum" za drugim podejściem, z właściwym nastawieniem, połknęłam błyskawicznie. Ba, wręcz po lekturze zaczęłam myszkować po internecie szukając informacji o ludziach, bitwach, porównując, gdzie autorkę poniosła wyobraźnia, a gdzie czerpała z prawdziwych przekazów. Gdyż jak sama napisała: "Hyperversum nie jest powieścią historyczną, lecz fantastyczną". Gruntownie przetrząsnęłam też internet w poszukiwaniu informacji o drugiej części, odkrywając, że w oryginale są już nawet trzy części. Ale w Polsce najwyraźniej wydania drugiej nie planują. A może ktoś mnie pocieszy, że jednak planują...?

Ach, żeby tak ładnie zakończyć... To myślę, że chyba jasne, że szczerze polecam tę książkę. Nie bójcie się tej prawie 800-stronnicowej księgi - jeśli lubicie fantastykę, a może czasy rycerzy, to książka z pewnością wam się spodoba.

 
Bardzo swobodnie opisali tę książkę i dobrali zdjęcia. Baaardzo swobodnie.


13 komentarzy:

  1. Ja mam tak samo, odłożyłam książkę po 123 stronach i teraz nie mogę się za nią zabrać. Mówisz, że warto do niej wrócić, więc spróbuję jeszcze raz, może będzie tak jak w twoim przypadku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę od dawna mam w planach, ale ze względu na jej obszerność, jeszcze raczej się zejdzie nim się do niej zabiorę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie czytałam jeszcze tej książki, a jedynie ją przeglądałam i coś mi nie pasuje w narracji... Nie wiem, czy będę potrafiła się w nią wczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Lena, dlaczego nie pasuje ci narracja? Jest w sumie standardowa, trzecioosobowa... Ja nie miałam najmniejszego problemu z czytaniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię tego typu książki i nawet ilość stron mnie nie odstrasza :) Ech, gdybym tylko miała więcej czasu. Opis przywołał mi na myśl serię "Oko jelenia". Tam również bohaterowie trafiają do przeszłości - czasy świetności Hanzy, ale z nieco innego powodu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele o niej dobrego słyszałam. Przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  7. Dość dużo pozytywnego o niej słyszałam, więc może kiedyś... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo pozytywnych opinii czytałam na jej temat. Po twojej recenzji sięgnę po nią na pewno. Lubię książki z wątkiem historycznym.

    OdpowiedzUsuń
  9. O jakiej książce jak o jakiej, ale o tej proponowanej przez ciebie nasłuchałam się naprawdę wiele dobrego. Muszę przyznać, że od pewnego czasu jestem nią bardzo mocno zainteresowana, niestety jak na razie brak czasu zbyt mocno mi doskwiera bym mogła zabrać się za jej poszukiwanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do zabawy Liebster Blog :)
    http://na-deszczowe-dni.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że opisałaś właśnie tę książkę i to tak pozytywnie, bo już wielokrotnie myślałam o przeczytaniu, ale tomiszcze jest na tyle grube, że trudno było mi się za nią zabrać z obawy, że nie będę miała kiedy czytać... Skoro taka fajna, to na pewno zapoznam się z nią bliżej:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę ją przeczytać. Na pewno mi się spodoba. :D

    OdpowiedzUsuń

"Czas przemija, wypowiedziane słowo pozostaje..."