Autor: Rafał Kosik
Seria: Felix, Net i Nika, tom 10
Wydawnictwo: Powergraph
Rok wydania: 2012
Stron: 604
"Jesteśmy sumą wolnej woli i tego, czego się nauczyliśmy - świata w jakim przyszło nam żyć."
~okładka
W "Świecie Zero" superpaczka kilkakrotnie przeszła przez Pierścień, coraz dalej oddalając się od swojego świata. Aż wreszcie wylądowali w takim świecie, który był oddalony na tyle od ich pierwotnego, że zmienił się stanowczo pewien fakt w życiu Niki - trafiła bowiem wreszcie do takiego świata, gdzie żyją jej rodzice. W tym momencie nie liczyło się dla niej jak wygląda ta rzeczywistość. Zdecydowała się zostać. Kazała Felixowi i Netowi skakać dalej bez siebie. Jak potoczą się ich losy? Czy Nika naprawdę zostanie w tym świecie, a do chłopców dołączy jej alterbliźniaczka? Jedno jest pewne, przygód będzie jak zwykle, co niemiara.
Nie będę się zgłębiać w styl pisania autora, w humor, żarty Neta, kłótnie bohaterów. To już dziesiąty tom i pisałam to już nie raz. Muszę jednak wspomnieć coś, co rzuciło mi się w oczy podczas czytania. Pan Rafał "odgrzecznił" bohaterów. Ale tak realnie "odgrzecznił". Dalej jest kultura, zasady moralne, etc. Ale wątek upicia się Neta i pewne niecenzurowane słowa sprawiły, że naprawdę dostrzegłam, że bohaterowie mają po te szesnaście lat a nie dwanaście. Bo nie łudźmy się, ale w pewnych sytuacjach stwierdzenie "motyla noga" nie oddaje głębi powagi i grozy sytuacji.
- Kabriolet nadaje się na wojnę jak osioł do zaprzęgu.
- Tylko to mamy - odparł pierwszy mechanik.
- Postawimy dach, może się nie przedrą.
- Dach nie działa - dodał drugi mechanik [..] - Mieliśmy się tym zająć w przyszłym tygodniu.
Net zamknął oczy i dotknął dłonią czoła.
- Dobrze, że nie jest różowy - powiedział cicho - i przy zmianie biegów nie odgrywa melodyjki klaksonem.
Autor bardzo przemyślał sprawę książki. Od okładki (którą wielu krytykowało), po pewien tajemniczy rozdział i jeden mały szczególik. A wszystko jest związane... z alternatywną rzeczywistością właśnie.
W książce pewien rozdział występuje dwa razy. Można by je zatytułować "Co by było, gdyby...?" Pan Kosik dość dramatycznie przedstawił nam możliwości rozgałęzienia się światów i skutki różnych wyborów. Pewien mały szczególik to wyjątkowy psikus z jego strony - gdyby nie rozmowy fanów na forum, pewnie długo nikt by się nie domyślił podstępu, a fani pokłóciliby się, kto ma lepszą pamięć. No i okładka - ktoś kto nie ma pamięci do rysunków uznałby, że ktoś mu podsuwa dwa razy tę samą książkę. Dlatego, gdy przeczytacie tę książkę, stanowczo odpowiedzcie na końcu na pytanie: "Czy na pewno nie przeszłam/przeszedłem przez jakąś tajemniczą konstrukcję i nie oddaliłem się od własnego Świata Zero...?" Od nieporozumień w drobnych szczegółach zaczyna się ta wyprawa...


