Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2014

[326] "Kroniki Ellie" John Marsden


Autor: John Marsden
Seria: Kroniki Ellie
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2013
Stron: 304
Ocena:
7+/10









   Wojna się skończyła. To fakt. Ale walki niekoniecznie ustały. Granice się zmieniły, sytuacja w państwie nie do końca ustabilizowała, wciąż są przetrzymywani jeńcy. Oczywiście Ellie też nie zaznała spokoju zbyt długo. Od momentu, gdy będąc na spacerze w okolicach Piekła, usłyszała strzały dochodzące z jej domu, nic nie będzie takie jak wcześniej. Od tej pory przyjdzie jej walczyć w zupełnie innym sensie - musi na nowo poukładać swoje życie, walczyć o swój dom i prawo opieki nad Gavinem, a po drodze wplątuje się w nietypowe akcje powojenne.

   Zastanawiałam się, o czym mogą być Kroniki Ellie. W końcu wojna się skończyła, miano zacząć prowadzić normalne życie. Byłam więc ciekawa, co autor mógł wymyślić. I przekonałam się, że autor zrzucił na barki Ellie tak wiele zmartwień i kłopotów, że aż pomyślałam, że trochę przesadził. Jednakże, wbrew moim obawom akcję tak przeprowadzono, że wyszła naprawdę interesująca. Martwiłam się też, że przyjdzie mi czytać tylko o Ellie. Na szczęście, choć bohaterowie "Jutra" mieszkają w różnych miejscach, to jednak pojawili się w tym tomie m.in. Lee oraz Fi oraz kilku nowych ciekawych bohaterów, którzy namieszają nie tylko w tym tomie, ale i w dwóch kolejnych.

   Ogólnie miałam wrażenie, że książka jest zdecydowanie spokojniejsza jeśli chodzi o wydarzenia. Nie było już spektakularnych strzelanin i wysadzania stacji benzynowych.  Nie brakowało wprawdzie emocji i brutalnych scen, ale autor jakby bardziej skupił się na bólu Ellie i jej wspólnych starań z Gavinem o ratowanie farmy.

   Podsumowując, Kroniki Ellie uważam za ciekawe uzupełnienie serii "Jutro". A już zwłaszcza dobitnie one pokazują, że wojna nie kończy się wraz z podpisaniem kilku papierków przez rządy.

piątek, 11 października 2013

[317] "Jutro 5. Gorączka" John Marsden


Autor: John Marsden
Seria: Jutro, tom 5
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012
Stron: 272
Ocena:
7/10









   Długo czekałam, by móc przeczytać kolejny tom. Kupić za co nie miałam, wymienić się nikt nie chciał... W końcu natrafiłam na "Jutro" w bibliotece. I choć przyszłam tam w zupełnie innym celu (książka na studia) to gdy zobaczyłam właśnie tę serię, te brakujące tomy... to czym prędzej je wypożyczyłam, zagłuszając ten wredny głosik w głowie, który zdecydowanie to odradzał.

 Po wydarzeniach z tomu czwartego, Ellie, Fi, Homer, Kevin i Lee przebywają w Piekle. Porucznik Finley nie chce/nie może ich zabrać, a oni w końcu mają dość bezczynności. Odchodzą więc z kryjówki, a jednym z przystanków w ich wędrówce jest wysypisko śmieci. Zostają tam zaskoczeni przyjazdem ciężarówek. W wyniku niespodziewanego przebiegu akcji bohaterowie trafiają w sam środek jednego z najważniejszych, najbardziej chronionych terenów wroga. Znajdują się w miejscu, w którym nawet nie śmieli marzyć, że się znajdą.

„Gdybyśmy nadal mogli żyć tak jak dawniej, oglądając cudze wojny w telewizji.”

   Muszę przyznać, że kolejny tom wydaje się być powtórką poprzednich. Znowu najpierw marazm, potem nagła decyzja, akcja, wybuchy i strzelaniny, dość spokojne zakończenie. Ponownie czytałam o wątpliwościach i strachu bohaterów, a za chwilę o ich odważnych wyczynach. Ale z drugiej strony byłam tak ciekawa jak to wszystko się potoczy, że pochłonęłam książkę błyskawicznie. Nie można odmówić autorowi lekkości pióra, a opisy są tak dynamiczne, że aż czasem w napięciu wstrzymywałam oddech, czekając na nieuniknione. Bo z jednej strony jestem pewna, że Ellie przeżyje - ona to pisze. Ale reszta? Tu już nie mam gwarancji. Zresztą - nie mam nawet gwarancji, że Ellie ma wszystkie kończyny... Jednakże, mimo powtórki schematów, autor przynajmniej zaskakuje wciąż nowymi akcjami, pomysłami bohaterów i nie sposób długo się nudzić.

   Cieszę się, że po tak długiej przerwie przygody nastolatków z Piekła mogły towarzyszyć mi w podróżach pociągiem. Cała seria już za mną, opinie już wkrótce, a tymczasem szczerze zachęcam do sięgnięcia po serię lub jej kontynuowania.


niedziela, 10 marca 2013

[283] "Szukając Noel" Richard Paul Evans


Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak
Tytuł oryginału: Finding Noel
Rok wydania: 2012
Stron: 296
Ocena:
8/10

"Mama opowiadała mi, że anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię. Tej nocy uwierzyłem w jej słowa."






   "Szukając Noel" to kolejna książka Evansa, jaką udało mi się zdobyć i przeczytać. Jej bohaterami jest Mark i Macy. Spotykają się w dość niezwykłych okolicznościach. On zamierzał wkrótce popełnić samobójstwo. Pech, a może szczęście, chciał, że zepsuł mu się samochód, więc skierował się do pobliskiej kawiarni, by skorzystać z telefonu. I spotkał ją. Macy, która pozwoliła mu skorzystać z telefonu, postawiła gorącą czekoladę i... nieświadomie ocaliła mu życie. Wraz z kolejnymi spotkaniami nieśli sobie nawzajem siłę i wsparcie. I wkrótce wspólnie zaczęli szukać Noel - siostry, z którą Macy została rozdzielona w dzieciństwie.

Myślisz, że to ona cię uratowała. I tak było. Ale uratowała się właśnie po to, żebyś ty mógł teraz uratować ją.

   Cenię książki Evansa za magię, która jest w nich zawarta, ale też za nadzieję jaką niosą, tę odrobinę światła i radości. Bohaterami książek są osoby zagubione, które dostają drugą szansę - na zmianę swojego życia, na naprawdę błędów lub po prostu wskazówkę jak dalej postępować. W "Szukając Noel" ponownie jest to wszystko zawarte.

   Książkę czytałam z uśmiechem na twarzy, chłonąc każde kolejne słowo, czasem martwiąc się postępowaniem bohaterów, a czasem im kibicując. Evans mnie nie zawiódł i cieszę się niezmiernie, że czeka na mnie już kolejna jego książka. Twórczość Evansa szczerze polecam.

niedziela, 24 lutego 2013

[280] "Stokrotki w śniegu" Richard Paul Evans


Autor: Richard Paul Evans
Tytuł oryginału: The Christmas List
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Stron: 288
Ocena:
9/10


„Wszyscy od czasu do czasu się gubimy. Jednak trzeba wierzyć, że warto się szukać.”





   James Kier to człowiek, który nie dba o nikogo. Poza sobą, oczywiście. Zrujnował wielu ludziom życie. Porzucił umierającą żonę, z synem jest skłócony od lat. Jednakże, jak wielu mu podobnych, nawet nie zdaje sobie sprawy, co ludzie tak naprawdę o nim myślą. Nie wie, że "przyjaciele" go nienawidzą. Ale się dowie.

   Dlaczego? Gdy James pojechał na spotkanie z kochanką, śnieżyca uniemożliwiła jej dotarcie do hotelu. Spędził więc samotną noc, by następnego dnia, wraz z najnowszą gazetą dowiaduje się, że nie żyje. Tak. James Kier zginął w wypadku, co natychmiast rozpętało medialną burzę. Wprawdzie szybko pomyłka zostaje wyjaśniona, ale... Na pewnym forum zdążyła rozgorzeć o nim dyskusja. James czyta ją i sam nie może uwierzyć w to, co czyta. Rozszyfrowuje część nicków. Odczytuje, że przyjaciel go nienawidzi. Czyta jak bardzo niszczył ludziom życie. I coś, co zadziwia go najbardziej - ktoś kogo skrzywdził najbardziej zaciekle go broni - jego własna żona. 

Może na tym właśnie polega piekło. Kiedy stajesz twarzą w twarz z prawdą. Widzisz cały ten ból, zło wyrządzone innym i wiesz, że nie możesz im pomóc.

   Jak wielu z nas zastanawiało się, co myślą o nas inni? Któż nie chciałby móc czytać w myślach, by wiedzieć, czy nasi przyjaciele naprawdę nimi są, czy dana osoba naprawdę nas lubi, jakie są jej intencje? W tej książce nie ma wprawdzie nadprzyrodzonych mocy. Jest tylko czysty przypadek, pomyłka w danych osobowych, medialny szum, dzięki któremu bohater dowiedział się prawdy o sobie. To czego się dowiedział, zszokowało go. I w tym momencie Evans postawił tu proste pytanie "Czy można wynagrodzić ludziom tak wiele krzywd? Czy można się zmienić na lepsze?" 

W życiu nie chodzi o to, by przeżyć burzę, ale o to, by tańczyć w deszczu.

   "Stokrotki w śniegu" to książka o nadziei, pragnieniu zmiany i odkupieniu win. Evans pokazuje nam trudną drogę człowieka, który chce zmienić się na lepsze wbrew reakcji otoczenia. Wprawdzie nie każdą krzywdę da się odkupić. Zniszczone ludzkie życie nie zawsze naprawią pieniądze. Słowo "przepraszam" to czasem zbyt mało. Czasem na odkupienie win jest o wiele lat za późno. Ale czyż nie liczą się intencje? Jeden drobny cud wśród wielu innych, jedna iskierka nadziei? Taka stokrotka w śniegu. Coś niemożliwego wbrew otoczeniu.

***

Mała zmiana wyglądu. Szablon, na który czekałam jakieś dwa miesiące, w końcu jest. Podoba się wam? :) 

A teraz coś dla fanów książek Cassandry Clare, a konkretnie Diabelskich Maszyn. Oto zwiastun "Mechanicznej Księżniczki". Chociaż oglądanie na własne ryzyko, zwłaszcza, że nawet nie wiadomo, kiedy polska premiera...


 

niedziela, 15 kwietnia 2012

[223] "Pan Potwór" Dan Wells

Autor: Dan Wells
Seria: John Cleaver, tom 2
Wydawnictwo: Znak emotikon
Tytuł oryginalny: Mr Monster
Rok wydania: 2012
Stron: 290
Ocena:
8+/10




W pierwszym tomie John zabił demona. Minęło kilka miesięcy i chłopak powoli traci nad sobą kontrolę. Jego druga strona osobowości, Pan Potwór, którego John wyzwolił, by dopaść mordercę z Clayton, nie daje się opanować. Nie pomagają już zasady, a jedynie "drobne" zło - małe ogniska, wyrywanie owadom nóżek czy skrzydełek...

Tymczasem w Clayton pojawia się kolejny morderca. Ofiarami są kobiety, brutalnie okaleczane i porzucane w miejscach, gdzie ktoś na pewno je znajdzie. Przypadkowo lub nie, są to też miejsca, w których akurat przebywał John. Co łączy poprzedniego mordercę z obecnym? Jak przewidzieć jego ruchy, jak domyśleć się, kim jest i czego chce? John potrzebuje tych informacji, m u s i wiedzieć, kim jest nowy morderca.

Z jakiegoś powodu początek mnie nudził. Ciężko było mi się zabrać za ten tom po przeczytaniu pierwszego. Potem pojawiły się ofiary i pierwsze poszukiwania. Akcja nabrała tempa, a ja wciąż z obawą wypatrywałam, kiedy Pan Potwór przejmie całkowitą kontrolę w osobowości bohatera. John raz słabiej, raz mocniej panował nad sobą. Te wahania sprawiały, że zaczęłam się zastanawiać, czy chłopak nie złamie całej reszty swoich zasad i nie skrzywdzi kogoś - swojej mamy, ciotki czy Brooke...

Zakończenie szczególnie pochłaniało się w ekspresowym tempie. Do pierwszych rozdziałów zabierałam się całymi dniami, ostatnie przeczytałam w dwa dni. I dzięki ostatnim wydarzeniom książka jako całokształt podobała mi się nawet odrobinę bardziej niż tom pierwszy. Z chęcią zapoznam się z zakończeniem trylogii. Książkę serdecznie polecam.

***

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak emotikon. Dziękuję :)

[219] "Nie jestem seryjnym mordercą" Dan Wells

Autor: Dan Wells
Seria: John Cleaver, tom 1
Wydawnictwo: Znak emotikon
Tytuł oryginalny: I Am Not a Serial Killer
Rok wydania: 2012
Stron: 254
Ocena:
8/10





Nie jestem fanką Dextera - w sumie nigdy go nie oglądałam, choć wiem o czym jest ten serial. Nie mdleję na widok krwi, choć czasem jestem tego bliska - ale nigdy na widok własnej. Jestem też przeciwna przemocy. Ale zdecydowałam się przeczytać tę książkę. Z ciekawości. I przeświadczenia, że łatwiej będzie czytać niż oglądać.

Bohaterem książki jest John Cleaver, piętnastolatek mieszkający z matką i ciotką w zakładzie pogrzebowym, gdzie często pomaga przy balsamowaniu zwłok w kostnicy. Jest zafascynowany śmiercią i seryjnymi mordercami. Ponadto jest też socjopatą - jest niezdolny do odczuwania emocji innych ludzi. Mógłby być seryjnym mordercą, ale nie jest - stworzył sobie zasady, które pozwalają mu żyć z innymi ludźmi. Gdy jednak w jego miasteczku - Clayton - pojawia się seryjny morderca John robi wszystko, aby dowiedzieć się, kim jest. Może to wymagać od niego złamania zasad... Co będzie, gdy zniknie ta bariera, która broniła go przed drugą stroną osobowości?

Książka pisana jest z perspektywy Johna, co daje nam wgląd we wszystkie jego przemyślenia. Dzięki temu możemy dostrzec jak zmaga się sam z sobą, aby nie dopuścić do głosu "Pana Potwora", jak chłopak go nazwał. Widzimy jego brak uczuć i taktu, samotność i zamknięcie w sobie. Nie dostrzega tego, co jest dobre, a co nie. On się moralności nauczył na tyle, by móc udawać, że jest normalnym nastolatkiem. John to postać złożona i widzi świat inaczej niż reszta ludzi. Zwłaszcza można to zauważyć, gdy rozmawia ze swoim psychologiem czy wypowiada się na temat seryjnych morderców.

[...] Miałam nadzieję, że wyrośniesz ze swojej obsesji na punkcie zabójców.
- Nie zabójców - sprecyzowałem - tylko seryjnych morderców.
- To jest różnica między tobą a resztą świata, John. My czegoś takiego nie rozróżniamy.

Autor skrupulatnie opisuje każdą scenę. Z precyzją opisywane są kolejne procesy balsamowania zwłok, a potem morderstwa. Są tak szczegółowe, jakbyśmy sami wykonywali te czynności. Osobom o słabszych nerwach proponuję omijać co mocniejsze opisy lub hamować wyobraźnię.

Na koniec powiem, że książka mnie zaskoczyła pod względem mordercy. I mam na myśli, nie to, że stawiałam na inną osobę, tylko to k i m jest. Kto przeczyta, zrozumie, co mam na myśli.

Książkę polecam - ale radzę najpierw się dobrze zastanowić osobom o słabszych nerwach. Książka reklamowana jest hasłem: Dla fanów "Dextera". I naprawdę tak jest.

***

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak emotikon. Dziękuję :)

[214] "Koniec gry" Anna Onichimowska

Autorka: Anna Onichimowska
Wydawnictwo: Znak emotikon
Rok wydania: 2012
Stron: 208



Kiedyś czytałam książki Anny Onichimowskiej - "Hera, moja miłość", "Lot Komety", trzeci tom wciąż czeka. Tematyka? Narkotyki i uzależnienia. Gdy dostałam "Koniec gry" podejrzewałam, że będzie to podobnie trudna tematyka i nie pomyliłam się.

Bohaterem książki jest Alek - prawie osiemnastoletni chłopak, który nie do końca odnalazł swoje miejsce w rodzinie i życiu. Jednak udaje mu się zdobyć dziewczynę, najpopularniejszą w całej szkole. Na wakacje wyjeżdża do Londynu, do pracy, ma też dorywczą pracę u reżysera w Polsce. Jednak Alek po powrocie do Polski zaczyna sobie zdawać sprawę, że dziewczyny już nie do końca go ciekawią i spogląda na chłopców. Ciężko mu z tym żyć, bo nie ma z kim rozmawiać - ojciec nigdy nie był z niego zadowolony, brat bliźniak jest przeciw ludziom o odmiennych zainteresowaniach i przekonaniach. Gdy wyznaje prawdę, wraz z 18-tymi urodzinami zostaje wyrzucony z domu. Jak sobie poradzi? Jak zostać sobą, gdy wszyscy są przeciwko?

Nie czytałam nigdy książki o takiej tematyce i w sumie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak znając już książki tej autorki uznałam, że się nie zawiodę i tak się stało. "Koniec gry" jest pisany pierwszoosobowo tak, że mamy wgląd we wszystkie odczucia i przemyślenia Alka. Chłopak nie uznaje w jednej chwili, że jest gejem. Najpierw jest to fascynacja dziewczynami, potem łapie się na przyglądaniu mężczyznom. Zainteresowanie jest stopniowe, a czytelnik zgłębia je wraz z nim. Autorka posługuje się lekkim swobodnym językiem, charakterystycznym dla nastolatka i współczesnych czasów. Książka dzięki temu jest tak realna jakbyśmy poznawali historię kolegi z klasy czy z domu obok.

Nie bez znaczenia są bohaterowie. Ojciec Alka rządzi twardą ręką, czemu matka się nie sprzeciwia. Siostra Julka to pomocna dziewczyna, ale dość słaba powierniczka, trudno jej zrozumieć, a może się po prostu tego boi? Istotną postacią jest reżyser Wądołowski, u którego pracuje Alek i u którego zyskuje wsparcie. Ich przyjaźń jest krucha, ale cenna i ostatecznie ma duże znaczenie.

Książki o narkotykach były przestrogą. Tę nie do końca wiem jak nazwać. Może pouczającą? Pokazuje nam, że gej to taki sam człowiek jak każdy inny, a tak młody chłopak jak Alek potrzebuje przynajmniej akceptacji. "Koniec gry" to lektura dla każdego - ale każdego kto posiada choć trochę empatii.

***

Książka ma premierę 26 stycznia. Przedpremierowy egzemplarz otrzymałam od Wydawnictwa Znak emotikon, dziękuję :)

[211] "Przyjaciele mroku" John Marsden

Autor: John Marsden
Tytuł oryginalny: Darkness Be Me Friend
Wydawnictwo: Znak literanowa
Seria: Jutro, tom 4
Rok wydania: 2012
Stron: 272



Z tą książką stała się rzecz dziwna - bałam się jej czytać. Po ostatnim tomie, po stracie Robyn i po początku tego tomu, zaczęłam się zastanawiać: ilu przeżyje? Nim dotrę do końca siódmego tomu, jak wielu bohaterów straci życie? Bałam się poznać odpowiedź na to pytanie.

Ta książka z jednej strony zdaje się mniej spektakularna od wcześniejszych, akcja przebiegała dość spokojnie, mniej wybuchowo. Z drugiej strony, Ellie, Fiona, Homer, Lee i Kevin pierwszy raz znaleźli się z dala od strefy wojennej, w Nowej Zelandii, gdzie uzyskali pomoc. Wojsko jednak chce, by wrócili z grupą żołnierzy, aby po raz kolejny podjąć się partyzanckiej walki z wrogiem. Po kilku miesiącach spokoju, zgadzają się wrócić. Bohaterom brakuje ojczyzny, nawet przejętej przez wroga. Bezpiecznie przetransportowani, skrywają się w Piekle. Na misję rusza Ellie, Lee i oddział Nowozelandczyków. Jednak Ellie, okazując słabość i narażając ich na niebezpieczeństwo, zostaje wykluczona z misji i wraca do przyjaciół do Piekła. Mija kilka dni... I nie wraca nikt więcej. Gdzie żołnierze, gdzie Lee? Przyjaciele opuszczają schronienie, pod osłoną nocy przemykają do Wirrawee, szukać odpowiedzi.

Na niewielu stronach, może być zawarte wiele emocji. Książka przyciąga jak magnes, gdy raz zacznie się czytać, nie można się oderwać. Ja też, gdy zaczynałam czytać, nie kończyłam póki ktoś/coś mi nie przeszkodził. Dopiero potem nie mogłam się przemóc, aby na nowo ją otworzyć. Zżyłam się z bohaterami i to, co przeżywają, ja też silnie odczuwam. Na każdy błąd Ellie, Fi lub innego bohatera zamykam oczy i proszę, aby nie miał konsekwencji... zbyt ciężkich. Każdy pościg za nimi sprawia, że oczekuję w napięciu i śledzę jak najszybciej treść, chcąc wiedzieć czy uciekną, czy bezpiecznie się schronią.

Serie, które mają tyle tomów, można albo od razu polubić albo po drugiej części rzucić w kąt. "Jutro" należy do tej pierwszej kategorii - gdy raz złapie w swoje objęcia, już nie wypuści.

***
Można "zajrzeć do książki" - fragment pierwszego rozdziału: klik.

***
Książkę dostałam od wydawnictwa Znak literanowa, serdecznie dziękuję :)

[205] "Obiecaj mi" Richard Paul Evans

Autor: Richard Paul Evans
Tytuł oryginalny: Promise Me
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2011
Stron: 292



"W zamkniętych na klucz i ukrytych w szafie szkatułkach przechowuję dwa naszyjniki. Są podarunkami od dwóch mężczyzn. Oba naszyjniki są piękne i cenne, nie noszę jednak żadnego z nich - jednego z powodu złamanej obietnicy, drugiego z powodu obietnicy dotrzymanej."

Opowiedziana nam historia zaczęła się w 1989 roku. To wtedy Beth przeżyła naprawdę ciężkie chwile. Musiała zmierzyć się ze zdradą męża, a potem z jego śmiercią. Samotnie musiała opiekować się chorą córeczką, której lekarze nie umieli pomóc. Pieniądze topniały w szybkim tempie. I wtedy pojawił się Matthew. W świąteczny dzień stał samotnie w sklepie, do którego przybyła Beth. Od razu próbował się z nią poznać, zaprzyjaźnić... Wiedział, co dolega Charlotte, jak pomóc. Umiał pocieszyć Beth i sprawić, że znów zaczęła się śmiać. Jednak... kim jest? Jeździ drogim samochodem, a mieszka w ruderze. Wiele wie, lecz nie przyznaje się skąd. Czy jest tym za kogo się podaje?

Pokochałam twórczość Cecelii Ahern, za to, że jej książki mają w sobie magię, elementy nadnaturalne delikatnie wplecione w fabułę. Po opisie "Obiecaj mi" pomyślałam - brzmi podobnie i ciekawie. Postanowiłam sprawdzić. I nie rozczarowałam się. Twórczość Evansa urzeka podobną magią.

"Obiecaj mi" to książka o miłości, zdradzie, nadziei, obietnicach. Beth to niemal 30-letnia kobieta, z którą życie nie obeszło się delikatnie. Jest silna i wytrwała, lecz nawet najsilniejsi upadają... W jednej chwili świat zwalił się jej na głowę, a ona stara się jak może, by zapewnić córce opiekę i zdrowie. Matthew jej w tym pomaga. Zdradza o sobie trochę faktów, jednak wydaje się czasem dziwnie niezorientowany w świecie. Jest tajemniczy, ale bardzo opiekuńczy i pomocny. Niczym anioł stróż.

Każdy rozdział zaczyna się wpisem do pamiętnika Beth. Tych kilka słów jest jak podsumowanie kolejnych zdarzeń, często są gorzkie i pozbawione nadziei. Lecz nie zawsze.

Książek nie jest długa - niecałe trzysta stron, lecz zawiera w sobie naprawdę wiele treści pełnej piękna i nadziei. Wypełniona uczuciami, smutkiem, ale i radością, sprawia, że gdy czytamy potrafi się zakręcić łezka w oku. Zakończenie jest naprawdę wzruszające, ale też... prawdziwie wymarzone.

Żałuję, że wcześniej nie zapoznałam się z twórczością Evansa. Lecz według zasady "Lepiej późno niż wcale", cieszę się, że przeczytałam "Obiecaj mi" i zaczynam poszukiwania kolejnych. Kto wie, może zaczęłam od tej najlepszej książki? Koniec końców, książkę serdecznie polecam.

***
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Znak literanova, serdecznie dziękuję :)



***
Książkę cały czas możecie wygrać w konkursie, który organizuję ze Znakiem. Szczegóły tutaj.
Jeśli chcecie, możecie przeczytać pierwszy rozdział książki (książka ogólnie zaczyna się prologiem) - klik.

***
Ostatnia sprawa jest taka: z okazji akcji świątecznej mam dla Was kod rabatowy.
Kod daje Wam zniżkę 30% na zakupy dowolnych książek na www.znak.com.pl
Można go użyć wielokrotnie do dnia 15 grudnia włącznie.
Mój kod brzmi:

amica

Konkurs ze Znakiem

Wydawnictwo Znak organizuje Akcję Świąteczną czyli innymi słowy - konkurs. I choć warunkiem uczestnictwa są przynajmniej 3 książki, aby zorganizować konkurs, ja byłam zainteresowana tylko jedną. Jednak dzięki uprzejmości pana Tomasza i tak mam dla Was książkę :)

Jest to "Obiecaj mi" Richard Paul Evans



Jej recenzję wkrótce ujrzycie na moim blogu, tymczasem już ogłaszam zasady konkursu.

1. Zadaniem konkursowym jest wklejenie w komentarzu pod tą notką cytatu (a więc chcę widzieć tytuł książki i autora, a przynajmniej autora, inaczej głos się nie liczy), który mówi o obietnicy/miłości/przyjaźni/wspomnieniach. Będę wdzięczna jeśli nie będą się powtarzały, a już w ogóle żeby nie było to na zasadzie "kopiuj-wklej" z komentarza wyżej.

2. Aby wziąć udział w konkursie zostawcie w komentarzu wraz z odpowiedzią nazwę bloga lub adres e-mail, abym mogła się skontaktować ze zwycięzcą.

3. Do wygrania jest jeden egzemplarz, który wyłonię drogą losowania wśród poprawnych zgłoszeń.

4. Zakończenie konkursu - 10.12.2011, sobota. Ogłoszenie wyników - dzień później.

5. Zastrzegam sobie prawo do odrzucenia niepoprawnych zgłoszeń. Ponadto jeśli w ciągu 3 dni nie otrzymam adresu zwycięzcy, losowanie odbędzie się ponownie.
 
Konkurs trwa od dzisiaj, nie od pojawienia się recenzji książki :) Tak więc... Powodzenia!

[201] "Zapach spalonych kwiatów" Melissa De La Cruz

Autorka: Melissa De La Cruz
Tytuł oryginalny: The Witches of East End
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2011
Stron: 300



Melissa De La Cruz słynie z serii "Błękitnokrwiści", która opowiada o upadłych aniołach - wampirach. Gdy pierwszy raz usłyszałam o książce "Zapach spalonych kwiatów" myślałam, że autorka zaskoczy mnie zwykłą obyczajówką. Nic bardziej mylnego.

Książka opowiada nam o trzech kobietach - matce i córkach. Pozornie różne osobowości łączy jedno - są czarownicami, którym przed wieloma laty zabroniono korzystania z czarów, ale nie odebrano nieśmiertelności. Mają więc przed sobą nieskończenie długie życie, w którym muszą udawać zwykłe kobiety. Jednak zaczyna ulegać to zmianie... Freya, najbardziej impulsywna, prowadzi ryzykowną grę. Na własnym przyjęciu zaręczynowym wpada w ramiona brata narzeczonego. Podczas kolejnych przypadkowych spotkań nie umie oprzeć się Killianowi, a przecież jest przekonana o swojej miłości do Brana... Ingrid to najbardziej stateczna kobieta z rodu. Pracuje jako bibliotekarka. Kierowana współczuciem do przyjaciółki, ulega pokusie użycia czarów. Jakie będą tego konsekwencje? Joanna, matka Frei i Ingrid, wciąż opłakuje zaginionego syna, skazanego na życie w otchłani. Gdy znajduje martwe ptaki na plaży wie, że to ostrzeżenie. Ale... od kogo?

Już po pierwszych stronach przekonujemy się, że autorka nie zrezygnowała z fantastyki. Tym razem zabiera nas w podróż po historii rodu Beauchamp, poznajemy więc historie czarownic, magii, zaklęć i eliksirów. Akcja zaskakuje ze strony na stronę, najodważniej nabierając tempa w trzeciej części książki, gdzie De La Cruz udowadnia nam, że nic, co dowiedziałyśmy się do tej pory, nie było takim jakim się wydawało.

Główne bohaterki są zupełnie inne od siebie, każda jest charakterystyczna i oryginalna. Kobiety zmagają się z różnymi problemami, nie tylko magicznymi, ale też życia codziennego. Niewątpliwie najwięcej emocji całej książce dostarcza Freya, impulsywna z wiszącą nad sobą klątwą. Znajdzie się też element dla fanów "Błękitnokrwistych" - z wizytą do Ingrid zawitała słynna Madeleine Force, co pozwala wnioskować, że te dwa światy istnieją koło siebie, choć nie przeplatają się mocno.

O ile zakończenie mogłoby znaczyć, że będzie tylko jedna książka, to jednak epilog sugeruje nam powstanie serii. Jeśli rzeczywiście tak będzie to zapowiada się intrygująco, a Freya stanie przed nie lada dylematem.

Książkę serdecznie polecam - myślę, że przypadnie do gustu i miłośnikom magii, jak i osobom, które bardziej odnajdują się w sferze powieści obyczajowych.

***

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Znak literanova, serdecznie dziękuję :)




***
W konkursie na stronie Znaku możecie wygrać tę książkę plus dwie inne - klik.

[194] "W objęciach chłodu" John Marsden

Autor: John Marsden
Tytuł oryginalny: A Killing Frost
Wydawnictwo: Znak literanowa
Seria: Jutro, tom 3
Rok wydania: 2011
Stron: 270



"W objęciach chłodu" to już trzeci z siedmiu tomów serii "Jutro". Autor pisze historię w prosty, przystępny sposób, bez ogródek opisując kolejne ataki, pierwsze morderstwa popełnione przez bohaterów, w tym w samoobronie. Historia przekazywana przez niego jest wiarygodna i szczera. Zupełnie jakby opisywał coś, co wydarzyło się naprawdę, a nie było tylko fikcją literacką. To sprawia, że z tym większym uczuciem czytamy niektóre momenty, a zakończenie może przyprawić o łzy.

Bohaterów zostało pięcioro: Ellie, Fi, Robyn, Lee i Homer. Przebywają w Piekle po kolejnym bardzo udanym ataku. Znów dopada ich apatia i przygnębienie. Aż w końcu rzucona zostaje propozycja - zaatakować Zatokę Szewca. Sił dodaje im odkrycie jak z powrotem odzyskać Kevina. I tak bohaterowie na nowo zaczynają krążyć po okupowanej okolicy starając się zachować życie i... trochę poprzeszkadzać wrogiemu wojsku. Nawiązują kontakt z sojusznikami i przeżywają niemiłe spotkanie z kimś, kogo uznawali już za zmarłego. Nie dla każdy wyjdzie z niej zwycięsko. Zakończenie książki znów upomniało się o kolejną osobę z tej małej "piekielnej" grupki. I choć reszta uniknęła jej losu, to postawione zostaje pytanie "Co dalej?". Tym razem nie wracamy do Piekła, bohaterowie znajdą się gdzie indziej. Jak tam potoczą się ich losy? Jak wielu z nich podzieli los Chrisa z drugiego tomu? Już po trzecim tomie czytelnik może się bać zakończenia siódmego.

Kto czytał choć pierwszy, nie muszę mu polecać tej serii. A kto nie czytał... Stanowczo zachęcam do nadrobienia tej straty. Naprawdę warto.

Dla chętnych - pierwszy rozdział "W objęciach chłodu" on-line :)


[klik]

Robyn nauczyła mnie czegoś bardzo ważnego: że trzeba w coś wierzyć. Brzmi prosto, prawda? Lecz wcale nie jest proste. Nie jest proste dla mnie i nie było proste dla Robyn. Jej się to jednak udawało, więc zamierzam starać się i próbować tak długo, aż i mnie się uda. [...] Trzeba w coś wierzyć. To wszystko.
***

Egzemplarz recenzencki dostałam od wydawnictwa Znak literanowa, serdecznie dziękuję :)

[187] "Zmierzch świata" Anthony Horowitz

Autor: Anthony Horowitz
Seria: Księgi Pięciorga, tom 3
Tytuł oryginalny: Nightrise
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2008
Stron: 344



"Zmierzch świata" to trzeci tom "Ksiąg Pięciorga". Tym razem głównym bohaterem nie jest Matt, a zupełnie inny Strażnik Wrót - Jamie Tyler. Akcja zaczyna się, gdy Jamie wraz ze swoim bratem bliźniakiem, Scottem, biorą udział w przedstawieniu jako telepaci. Nikt nie domyśla się, że to nie sztuczki, a prawdziwa moc. Nikt, poza dwoma tajemniczymi mężczyznami z równie tajemniczej korporacji Nightrise. Ci chcą ich porwać, jednak udaje im się zabrać tylko Scotta. Jamiego ratuje obca kobieta, która także domyśliła się prawdy. Obiecuje wsparcie i pomoc w poszukiwaniu Scotta.

Jest to mój ulubiony tom, być może głównie przez wezwanie Jamiego do przeszłości. Tam wiele dowiaduje się o Strażnikach, Pradawnych Istotach, o wszystkim co zdarzyło się tysiące lat temu. Akcja szybko nabiera tempa, a wydarzenia z przeszłości są szczególnie ciekawie. Autor nie przystopowuje nawet na chwilę i gdy już zdaje się, że to już koniec zaskakuje nas nowym pomysłem, nagłym zwrotem wydarzeń. Główny bohater bardzo się zmienia w czasie wszystkich przygód. Zawsze zdawał się słabszy od brata, zupełnie jakby był młodszy od niego. Scott zawsze się nim opiekował, chronił przed biciem, podejmował decyzje. Po jego porwaniu chłopak musiał zacząć dojrzeć do poważnych decyzji i poświęceń. Wraz z Alicią, która ocaliła go przed losem brata, robi wszystko, by go odnaleźć, nierzadko narażając się na poważne niebezpieczeństwa. A w dodatku wciąż szukają ich słudzy Pradawnych Istot.

Całą serię serdecznie polecam, jest ciekawa i oryginalna. Muszę jednak też ostrzec, że z dotychczas wydanych czterech tomów w Polsce ukazały się tylko trzy i na razie nie ma nadziei, że Znak wyda Necropolis. Chociaż podobno wiara czyni cuda. A tymczasem szczęśliwi ci co znają angielski na tyle, by przeczytać czwarty tom w oryginale.

[173] "W pułapce nocy" John Marsden

Autor: John Marsden
Tytuł oryginalny: The Dead of the Night
Wydawnictwo: Znak literanova
Seria: Jutro, tom 2
Rok wydania: 2011
Stron: 272



Noc... Ciemna, spokojna pora dnia, gdy ludzie kładą się spać i odpoczywają, regenerują siły na kolejny dzień. Dzień... Wszystko jest jasne, doskonale widoczne. I ludzie żyją w świetle... dopóki nie zaczyna się wojna.

Z grupki, która ocaliła swoją wolność, a może i życie, zostało już tylko sześcioro. Ciężko ranną Corrie Kevin zabrał do szpitala i od tej pory bohaterowie nie mają o nich żadnych wieści. Mają dość czekania. Pod osłoną nocy opuszczają Piekło i idą do miasta. Tam opracowują plan dostania się do szpitala. Od przychylnych pacjentów uzyskują nowe cenne informacje, dowiadują się o stan przyjaciół. Wtedy postanawiają znowu działać. Wysadzony most należy do przeszłości. Potrzeba czegoś nowego. Nowych planów. Nowych przedsięwzięć. Są kraje, które pomagają im w walce z najeźdźcą. Jest nadzieja...

Druga część "Jutra" obfituje w niespodzianki. Bohaterowie, naznaczeni już trudami wojny, potrafią się podjąć coraz śmielszych wyzwań. Jednocześnie pozostają zagubionymi nastolatkami przeżywającymi pierwsze miłości i borykający się z coraz poważniejszymi problemami. W tym z najważniejszym - zabiciem człowieka. Czy potrafią z zimną krwią zabić? Czy mając na dłoniach krew będą zdolni sobie z tym poradzić?

Każdy bohater przeżywa wojnę na swój sposób. Jednak wszyscy (lub prawie wszyscy) dzielnie znoszą wszelkie trudy i przeszkody jakie stają na ich drodze. Wspólnie się wspierając i działając dokonują rzeczy jakie im się wcześniej nawet nie śniły, prowadząc partyzancką walkę z liczniejszym wrogiem. Ich autem jest młodość, siła, intuicja i odwaga. Czy wystarczy?

Lekki język, szczerze spisana historia, którą bez ogródek spisuje Ellie, wartka akcja - wszystko to sprawia, że nie można się oderwać, a zakończenie wyciska łzy z oczu. Mam tylko szczerą nadzieję, że pozostałe pięć tomów okaże się równie fascynujące.

***
- Nie ma szans - powiedział Lee.
- Nie widzę przeszkód - oznajmiła Robyn.
- Nie mam ubezpieczenia zdrowotnego - upierał się Lee.
- Powinniśmy byli przynieść jakąś linę - zawyrokował Homer.
- Powinniśmy byli przynieść ruchome schody.
*
Przyszłość jest... sam nie wiem, jaka jest przyszłość. To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski, ale czasami osuwa nam się ręka i kreski nie wychodzą tak, jakbyśmy chcieli.
***

Książkę dostałam od wydawnictwa Znak literanowa za co serdecznie dziękuję :)

[168] "Dziewczyna, która pływała z delfinami" Sabina Berman

Autorka: Sabina Berman
Tytuł oryginalny: La mujer que buceó dentro del corazón del mundo
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Stron: 232




"Dziewczyna, która pływała z delfinami" jest promowana jako opowieść na miarę "Forresta Gumpa". Nie miałam tej okazji ani go czytać ani oglądać. Więc to "pudełko czekoladek" odkrywałam po raz pierwszy i w ciemno.

Kiedy Isabelle przyjeżdża do Mazatlan, aby przejąć swój spadek po siostrze, czyli wytwórnię tuńczyka Pociecha, nie sądziła, że w spadku dostanie coś jeszcze - małą dziewczynkę, córkę siostry. Z początku jest to zupełnie dzikie stworzenie, bojące się ludzi, żywiące się piaskiem z plaży. Isabelle "cywilizuje" dziewczynkę. Daje jej imię Karen, uczy mówić, posyła do szkoły. Z czasem okazuje się, że dziewczynka jest autystyczna - w wielu rzeczach jest wyjątkowo głupia, ale w pozostałych - wyjątkowo inteligentna. Historię poznajmy z jej punktu widzenia. Poznajemy jej odmienne spojrzenie na świat, niechęć do metafor i innych ludzkich wymysłów, komplikujących komunikację i zrozumienie. Obserwujemy jak próbuje radzić sobie z życiem, jak nie ufa ludziom, a najlepiej czuje się pływając, nurkując. Jak niezdolna zrozumieć czego chcą od niej profesorowie wylatuje ze studiów - lub poprawka - profesorowie nie rozumieli jej. I najważniejsze - jak wspólnie z ciotką zarządza wytwórnią tuńczyków, i jak bardzo ciotka ceni jej zdanie. Bo w przeciwieństwie do innych Isabelle widzi w Karen mądrą istotę i daje jej szansę.

Książka jest zupełnie inna od tych, które zwykle czytam. Jednak przystępny język, ciekawa, wartka historia sprawiły, że czytało się ją dość szybko i przyjemnie. Postrzeganie świata tak, jak widziała go Karen, było ciekawym doświadczeniem. Dzięki swojej ciotce poznała świat i ludzi, nauczyła się wyrażać emocje. Zaczęła żyć jak prawdziwy człowiek, przestała być "dzikim dzieckiem", bitym przez matkę. Jej stopniowa przemiana, trwała latami, lecz z pozytywnym skutkiem. Książka jest naprawdę niezwykła i warto ją przeczytać. Niesie też ważne przesłanie - by zawsze być sobą, niezależnie od czynów i opinii innych.

***

Bardzo lubię też nazwy kolorów, które są tymi rzeczami, których prawie nie ma. To znaczy ledwo istnieją. Pomiędzy bytem a niebytem, są jak cud. Zielony, niebieski, żółty, czarny, biały, czerwony. Bardzo śmieszy mnie to, że kolory są, choć z łatwością mogłyby przestać istnieć.

*
Myślenie odgradza człowieka standardowego od natury, nawet od własnego ciała, a nic nie może być szczęśliwe poza swoim rzeczywistym ciałem, więc i człowiek nie jest szczęśliwy.

***

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak, za co dziękuję ;)

[165] "Pożeracz snów" Bettina Belitz

Autorka: Bettina Belitz
Wydawnictwo: Znak emotikon
Tytuł oryginalny: Splitterherz
Rok wydania: 2011



Paranormal romance jest dużo i często pisanych "na jedno kopyto". Dostrzegam to nawet ja, choć może się zdawać inaczej, bo jestem tak mało krytyczna. Czasami jednak znajdzie się coś naprawdę ciekawego i wybijającego się tłumu i tym czymś z pewnością jest "Pożeracz snów".

Zaczyna się niegroźnie. Elisabeth Sturm przeprowadza się wraz z rodzicami na wieś. Czuje się tam wyjątkowo źle - jest z dala od przyjaciółek, jej nowy dom jest na uboczu, bez zasięgu, w szkole nie może znaleźć kolegów i koleżanek bo jest "miastowa". Podczas jednego ze spacerów, gdy rozpętała się burza tajemniczy nieznajomy na koniu ratuje jej życie. Jak się okazuje - to Colin Blackburn. Dziewczyna zaczyna coraz gorzej śnić, lunatykuje... a przede wszystkim fascynuje ją Colin. Do tego stopnia, że wszelkimi środkami stara się go poznać. Nawet jeśli ojciec zabrania z nim kontaktów i sugeruje, że jest on wyjątkowo niebezpieczny.

Rozwiewam teraz wszelkie podejrzenia - nie, Colin to nie wampir ani anioł. W tej książce zahaczamy o temat zmor i snów. Pożeraczy snów. Książka niestety z początku jest trochę nudna przez przydługie opisy i lekką monotonię zdarzeń. Ellie, a my wraz z nią, błądzi jak dziecko we mgle, nie wiedząc kim jest Colin i śniąc. Jednak gdzieś od dwusetnej strony akcja nabiera tempa, dostajemy pierwsze informacje i przestaje być sennie. "Pożeracz snów" wciąga i fascynuje, a pod koniec w ogóle nie można się oderwać od historii Ellie i Colina.

Colin - mroczny, tajemniczy przystojny był naprawdę intrygująca postacią, zapadająca w pamięć. Ellie to odważna, młoda dziewczyna, która nie ugięła się pod nakazami i zakazami ojca i uparcie dążyła do wyznaczonych sobie celów, pokonując przy tym swoje lęki. Inne postacie pojawiają się epizodycznie, trochę więcej do powiedzenia ma tylko ojciec Ellie, jej kolega ze szkoły Tillmann, no i moi ulubieńcy - koń Louis i kot Mister X.

W książkę trzeba się wczytać i nie zrazić się początkiem, ale naprawdę warto. Bettina Belitz stworzyła oryginalną, wspaniałą historię. Zachęcam do zapoznania się z nią, a ja mam nadzieję, że wkrótce wyjdzie drugi tom. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się ich dalsze losy.

***
Coś się zmieniło. Wyczuwam to. Powietrze stało się lżejsze, las bardziej zielony, nocne niebo czarniejsze. Księżyc płacze. Pojawiła się nowa dusza. [...] To dusza dziewczyny. Siedzę na szczycie swoich ruin, spoglądam na dół w mrok i czuję głód. Walczę z tym ze wszystkich sił. Godzina za godziną, minuta za minutą. I będę dalej walczył, aż ta dusza stanie się stara i głucha, aż umrze. Walczę. Ciągle walczę. I przegrywam.*

* fragment prologu

***

Premiera książki miała miejsce wczoraj, tj. 16 czerwca. Książkę miałam szansę przeczytać przedpremierowo, dzięki wydawnictwu Znak emotikon. Dziękuję :)


[149] "Z ciemnością jej do twarzy" Kelly Keaton

Autorka: Kelly Keaton
Seria: Bogowie i Potwory
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Stron: 260



"Z ciemnością jej do twarzy" łączy wiele, ostatnio popularnych, wątków. Jednak całość wychodzi oryginalna i ciekawa, wciąga. Bohaterką książki jest Ari, dziewczyna o intensywnie zielonych oczach i srebrzystych włosach, niepodatnych na farbowanie ani ścinanie. Poznajemy ją, gdy przebywa w Rocquemore House - szpitalu psychiatrycznym. Nie jest tam pacjentką - szuka informacji o matce. Wynikiem tych poszukiwań jest wiedza o samobójstwie matki oraz pudełko z jej rzeczami, w którym znajduje się także list dla córki. W nim matka Ari każe jej uciekać - z dala od Nowego Orleanu. Przekorna córka, drążąc jednak do prawdy, i tak jedzie do Nowego 2, jak nazywany jest Nowy Orlean po klęskach żywiołowych jakie tam przeszły.

Miasto jest prywatną własnością Dziewięciu Rodzin i wierzy się, że jest ono schronieniem dla odmieńców, paranormalnych. Gdy Ari dociera tam, przekonuje się, że tak jest w istocie. Wśród nich - tajemniczego Sebastiana, Violet przyjaźniącą się z aligatorem, Henriego, Crank... nie wyróżnia się niczym specjalnym, a mimo to władze miasta jej szukają i nie tylko oni...

W książce splata się ze sobą wiele rzeczy - mitologia, zjawiska paranormalne, magia... Główna bohaterka jest dziewczyną z charakterem, potrafi trwać przy swoim zdaniu, nie boi się ryzyka. Sebastian jest intrygującą postacią, przez długi czas nie wiemy, kim jest naprawdę. Oczywiście nie obejdzie się bez wątku romantycznego w postaci tych dwojga. Za serce jednak chwyta mała Violet, która jak nikt rozumie Ari i jest jej wierna do końca.

Żałuję, że ostatnio dobre książki są tak krótkie. Niecałe 300 stron czyta się tak szybko, że nim się człowiek obejrzy, to już koniec. Mam nadzieję, że szybko doczekam się drugiego tomu.

Tę książkę mogę z czystym sumieniem polecić także tym, którym przejadły się już wampiry. Choć jest tu o nich wzmianka, nie odgrywają istotnej roli. A dla fanów paranormal romans jest to z pewnością książka, wobec której nie możecie przejść obojętnie.

***

Książka ma premierę 5 maja. Egzemplarz próbny dostałam od wydawnictwa Znak Emotikon, za co serdecznie dziękuję ;)


[147] "Jutro. Kiedy zaczęła się wojna" John Marsden

Autor: John Marsden
Wydawnictwo: Znak
Seria: Jutro
Stron: 272



"Jutro" (Tomorrow, When the War Began) to książka wydana już dawno, bo w 1993 r., w Polsce dopiero się ukazuje. Cała seria (7 tomów) dostała wiele nagród i wyróżnień, zwłaszcza tom 1 (klik). Nie był to debiut autora, ale z pewnością to właśnie seria "Jutro" zapewniła mu rozgłos, a nawet część pierwsza doczekała się ekranizacji, która nawiasem mówiąc, jest świetna.

O czym jest "Jutro"? Wyobraźcie sobie, że oderwaliście się od komputera i wraz z grupką przyjaciół postanowiliście urządzić sobie kemping. Uzyskujecie zgodę rodziców, zabieracie potrzebny sprzęt i wyruszacie w drogę. Zawędrowaliście w trudno dostępne, ale miłe i przyjemne miejsce, o mniej miłej i przyjemnej nazwie Piekło. Ale bawicie się wspaniale. Po tygodniu wracacie do domu. Co zastajecie?

Martwe zwierzęta, bo pozostawione bez opieki i jedzenia. Puste domy. Co się stało? Gdzie wszyscy?

Na to pytanie poszukują odpowiedzi bohaterowie tej książki. Ellie, Homer, Robyn, Lee, Kevin, Corrie, Fi, a później i Chris. Pominięta grupka nastolatków, w czasie wybuchu wojny, niczym partyzanci starają się zrobić wszystko, by nie dać się złapać... Ale przy okazji trochę poprzeszkadzać wrogiemu wojsku.
Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne.
(okładka)

Z początku miałam mylne wrażenie, że to będzie fantastyka. Jednak książka jest całkowicie realna, o śmiałej wizji ataku na Australię. Autor ukazuje nam jak grupka nastolatków stara się walczyć o przeżycie w ogarniętym chaosie kraju, a przedstawia to w taki sposób, że jestem skłonna uwierzyć w ich wyczyny. Pisarz przedstawił to w sposób wiarygodny i bardzo wciągający, a ja nawet nie poczułam, że to było pisane 18 lat temu (brak komórek czy laptopa). Narratorem jest Ellie, która już na początku nas informuje, że wybrano ją do tego, aby przekazała nam tę historię. Tę nietypową narrację czuje się w książce, gdy Ellie wtrąca różne opinie, zupełnie jakby stała obok nas i starała się wytłumaczyć wszystko jak najlepiej.

Mam 18 lat, jestem w wieku bohaterów "Jutra". Co by było gdyby jutro wybuchła wojna? Co bym zrobiła, znajdując się w takiej sytuacji jak oni? Znalazłabym siłę by walczyć? Czy wy byście ją znaleźli?

To książka, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Nie dziwię się, że zyskała tak wiele nagród, że jest młodzieżowym bestsellerem. Może to właśnie takie utwory sprawią, że młodzi zrozumieją, że książka to nie jest tylko nudna lektura w szkole, analizowana pod każdym kątem, a ciekawa, wciągająca historia, warta przeczytania.
***
Nie, piekło nie ma nic wspólnego z miejscami - piekło wiąże się z ludźmi. Może to ludzie są piekłem.
("Jutro", str. 45)

***

Egzemplarz recenzencki "Jutra" dostała od wydawnictwa Znak, za co serdecznie dziękuję :)

[096] "Szkoła dla blondynek" Kieran Scott

Autorka: Kieran Scott
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2006
Stron: 298

Annisa Gobrowski przeprowadza się z rodzicami na Florydę. Musi odnaleźć się w nowej szkole, lecz już na wstępie zauważa, że nie będzie łatwo. Wszystko dlatego, że... Każda dziewczyna w szkole to blondynka! Naturalne, farbowane, ale wszystkie blondynki. A Annisa jest brunetką.

Dziewczyna jednak nie poddaje się i walczy o godną pozycję w szkole. Zamierza też zostać cheerleaderką. Mimo niechęci całej drużyny Annisa uparcie dąży do celu. Przy okazji poznaje parę ciekawych osób i pewnego miłego chłopaka...



***

Hmm, potok książek młodzieżowych. Ale fajnych książek młodzieżowych. Do tej książki podeszłam z lekkim sceptycyzmem. Szkoła pełna blondynek? Jednak im dalej czytałam tym bardziej się przekonałam, że bohaterka jest dość mądrą osobą, a szkoła blondynek nie taka straszna. Trochę kojarzyło mi się z filmem "Dziewczyny z drużyny 3".

Bardzo mi się podobała "wojna na psikusy", jaką urządzono między dwiema szkołami. Choć, nie powiem, nie obyło się oczywiście bez kłopotów.

W książce nie brak humoru, zabawnych sytuacji, ale też bohaterka nie idzie naprzód jak lodołamacz, ma swoje chwile wątpliwości i zniechęcenia. Ona jedna przeciw całej drużynie cheerleaderek? Każdy by się zniechęcił. Wspólne kłopoty zbliżają jednak do siebie drużynę. A gdy wspólnie pomogli koleżance Pheobe to prawie płakałam razem z nią z radości. Chyba za bardzo się wczułam :)

Jak to każda książka tego typu, napisana jest lekko, czyta się szybko i bez nudy. Odkryłam, że są jeszcze dwa tomy. Na pewno przeczytam. (Ale przez te młodzieżowe okładki to szlag mnie trafia. Nie umieją wymyślić czegoś ładnego?)

[068] "Mroczna Gwiazda" Anthony Horowitz

Seria: Księgi Pięciorga, tom 2
Autor: Anthony Horowitz
Wydawnictwo: Znak
Stron: 310

"Zawsze wiedział, że jest inny.
Teraz wie już dlaczego.
Ale nie ma pojęcia, co go czeka."

Matt zapobiegł otwarciu Wrót i myślał, że to koniec jego strasznych przygód. Lecz los ma inne plany...

Nexus wysyła Matta na spotkanie z człowiekiem, który ma księgę napisaną przez Szalonego Mnicha z Kordoby. Spisał on historię Pradawnych Istot. Niestety, człowiek ten zostaje zamordowany, a księga zabrana przez tajemniczego wroga. Wtedy Nexus wysyła Matta wraz z Richardem do Peru - gdzie są prawdopodobnie drugie Wrota.

Tam na drugim końcu świata Matt trafia na... drugiego Strażnika Wrót! Chłopak ma na imię Pedro. Razem działając starają się odnaleźć i nie dopuścić do otwarcia drugich Wrót... Czy im się uda?



***
Mam to szczęście i pożyczyłam ponownie od koleżanki trzy pierwsze tomy serii. Czekam od dawna na tom 4, a ten ciągle nie wydany w Polsce. Chciałam więc znowu zagłębić się w tej historii. A jest świetna! Podobnie jak pierwszy tom trzyma w napięciu, jest ponadto ciekawiej, gdyż pojawia się drugi Strażnik Wrót. Pojawia się też szpieg w Nexusie - któż nim jest? Ja nie odgadłam, obstawiałam kogoś innego... Czy wy byście odgadli?

No i zakończenie - już nie tak optymistyczne jak w tomie pierwszym. Nowe zagrożenia, nowe zagadki... Wszystko składa się na tą wciągającą powieść. Sama czytałam to już po kilka razy i nigdy nie omijam żadnego fragmentu - każdy jest po prostu zbyt doby by go nie przeczytać. Polecam!

***

Ufam, że każdy inteligenty czytelnik dostrzeże, iż to tom drugi, wiec proszę nie składać zażaleń o poznanie zakończenia tomu pierwszego i trochę fabuły drugiego (aczkolwiek nie ma nic więcej zdradzone jak to co jest na okładce ksiażki). I nie pisać, że nie rozumiecie recenzji - ja też bym nie rozumiała, gdybym nie była po lekturze tomu pierwszego, wiadomo ;) Pozdrawiam Was serdecznie :*