wtorek, 1 września 2015

[330] "W lustrze snów" Catherine Webb



Autorka: Catherine Webb
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2003
Stron: 263
Ocena:
6+/10 (Dobra)









   Każdej nocy śnimy. Jeśli twierdzimy, że nie śniliśmy nic - mylimy się. Po prostu nie pamiętamy tych snów. Ile razy obudziliście się ze snu, już, już mieliście mówić co wam się śniło, bo jeszcze mieliście to przed oczami a chwilę później nie umieliście ubrać tego snu w słowa? Nasz mózg to bardzo tajemnicza rzecz...

   Sny są dobre i złe - koszmary. A  każdy z nich ma swoje miejsce, w którym zaistniał i zaistnieje. Swoje Królestwo Snów i swoje Królestwo Koszmarów. Tam mieszka też nasz bohater, mag Laenan Latawiec. Ma już swoje lata i zabłysnął we właściwych bitwach, a teraz od wielu lat mieszka w swoim odludnym zamku i prowadzi spokojne życie. Jednak zawirowania w Królestwie - śmierć króla, koronacja kolejnego, rośnięcie w siłę armii Koszmarów, znikanie Śniących (nas ludzi!) - sprawiają, że musi opuścić swoje bezpieczne lokum i znów pojawić się na arenie głównych wydarzeń.

   Książkę pożyczyła mi koleżanka zapewniając, że chociaż napisała ją 14-latka to naprawdę dobrze się czyta. I faktycznie tak jest. Bohaterem jest postać stara i doświadczona - Laenan swoje już przeżył, ma ogromną wiedzę, którą czerpie też z naszego świata, o którym śni. Żywość, barwność świata i pomysłowość zdarzeń naprawdę jest godna podziwu, to jak miesza się nasz ludzki świat ze Światem Snów - ciekawie poprowadzone i wytłumaczone. Humor i dystans głównego bohatera wobec samego siebie i innych gwarantuje lekką, ale nie głupią lekturę. Przyjemnie się ją czyta, a po skończonej książce obiecująca wydaje się kontynuacja, którą poznam w niedługim czasie.

   Książka została wydana już dawno - być może zaskoczę was, jeśli napiszę nazwisko Kate Griffin. Jest to pseudonim jaki przybrała pisząc książki dla dorosłych. Może je znacie, bo były ukazane też w Polsce (np. Szaleństwo aniołów) - znak, że dziewczyna, a w sumie kobieta nie spoczęła na laurach i szkoli swoje pisarskie umiejętności. Tym bardziej ciekawym doświadczeniem może być przeczytanie jej książek po kolei - jak pisała jako czternastolatka a jak jako dorosła kobieta zbliżająca się do trzydziestki...

1 komentarz:

  1. Jako 14-latka też pragnęłam napisać książkę :) Gdybym tylko ją znalazła przeczytałabym z czystej ciekawości jak tak młoda osoba sprawdza się w roli autorki
    Pozdrawiam
    http://spisanezpamieci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

"Czas przemija, wypowiedziane słowo pozostaje..."